Dubaj – dzień pierwszy

3 września 2015

 

Pierwszy cały dzień za mną. Rozpoczęliśmy go od oglądania panoramy Dubaju z basenu na dachu naszego hotelu. Trochę pływania, a następnie czas na śniadanie.

 

Po śniadaniu wybraliśmy się na plażę, gdzie spędziliśmy większość dnia. Przespacerowaliśmy się najpierw przez most w Dubai Marina, a następnie przez część plaży. W każdą ze stron kąpaliśmy się w wodzie po 4 razy. Plaża idealnie dostosowana dla turystów – prysznice, przebieralnie, bary. O dziwo ludzi nie było za dużo. Wręcz minimalna ich ilość. Dodatkowo, dla spragnionych wrażeń, różne atrakcje w postaci np. skuterów wodnych.

 

Co najśmieszniejsze (uwierzycie albo i nie) woda była tak ciepła, że wchodząc do niej czuliście się, jakbyście wchodzili do zupy. Temperatura powietrza 40 stopni, wody 32 🙂 Niestety, podczas jednej z takich kąpieli pozbyłem się swoich okularów przeciwsłonecznych (5 para w tym sezonie). Odpłynęły razem z falą… Będąc w Dubaju musicie uważać na silne nurty panujące w Zatoce Perskiej.

 

Po plaży wróciliśmy na chwilę do hotelu by się odświeżyć, a później kierunek – Dubai Marina Mall czyli centrum handlowe w naszej dzielnicy. Muszę przyznać – szału nie ma. Dla nas najważniejsze było tam kupno wody do picia. Przy takich temperaturach jest to bardzo istotna sprawa. Do hotelu wróciliśmy taksówką. Pomimo, że mieliśmy stosunkowo blisko, bardziej opłacało nam się wziąć taksówkę, niż jechać tramwajem. Taksówkarz niestety nie był takiego samego zdania i był bardzo niezadowolony ze swego kursu.

 

Po powrocie z Dubaj Marina Mall spotkaliśmy się z naszą rezydentką, a resztę czasu aż do kolacji spędziliśmy nad basenem.

 

O 7 nastał czas posiłku. Najedzeni wyruszyliśmy na podbój centrum Dubaju. Na nasz środek lokomocji wybraliśmy metro. Musicie pamiętać, że metro w Dubaju nie jest oznaczone jako „metro” lecz jako „train”, a faktycznie w rzeczywistości ma niewiele wspólnego z metrem. Drobna ciekawostka – jest to jedyne metro na świecie w pełni zautomatyzowane. I chyba jedyne na świecie tak czyste!

 

Gdy dotarliśmy do centrum Dubaju musieliśmy przejść kawał drogi by dostać się do Dubai Mall – największego centrum handlowego na świecie. I to nie dlatego, że pomyliliśmy trasę. Metro z centrum handlowym połączone jest tunelem, który w jedną stronę ma długość ponad 1500 kroków. Po odnalezieniu tego giganta, załatwiliśmy w nim jedną bardzo ważną sprawę, o której dowiecie się w niedzielę, a następnie wyruszyliśmy na pokaz fontann przed najwyższym budynkiem na świecie – Burj Khalifa.

 

 

 

Podczas powrotu do hotelu oczywiście nie obeszło się bez niespodzianek. Do „metra” weszliśmy zupełnie nieświadomie. Jak się okazało, na początku pierwszy przedział jest dla posiadaczy Gold Card. Dobrze, że w porę się zorientowaliśmy, ponieważ kara, za przejazd w tym przedziale bez posiadania karty to 100. Dalej wcale nie było lepiej, Znaleźliśmy się w przedziale dla matek z dziećmi (bądź inaczej mówiąc „tylko dla kobiet”). Na całe szczęście nie zostaliśmy zlinczowani, a wyrozumiałe spojrzenia pozwoliły nam się odnaleźć w nowej dla nas sytuacji.

 

Całość dnia zakończyła się pomyślnie i wciąż, pomimo pewnych niedociągnięć, jestem w jednym kawałku 🙂

 

Wypowiedz się!

You Might Also Like