New life, new me

13 września 2017

No witam, witam i o zdrowie pytam! Ostatni post z początku kwietnia… wiele podejść było, niestety brak czasu wygrał. Ale postanowiłem! A jak postanowię tak też będzie – powracam do prowadzenia bloga. Co jakiś czas będę podrzucał Wam jakieś moje wypociny w (mam nadzieję) atrakcyjnej oprawie graficznej.

Co robiłem przez tak długi czas? Pracowałem. Niestety nie wylegiwałem się na plaży. W te wakacje byłem z nią blisko może tylko przez 4h. Prowadzenie firmy nie jest wcale łatwym orzechem do zgryzienia. Zorganizowaliśmy 3 koncerty oraz zaplanowaliśmy całą jesień 2017, zimę 2017/2018, wiosnę 2018 oraz część jesieni 2018. Plan doskonały, a jak pójdzie to czas pokaże.

Ciekawym doświadczeniem była również pomoc Beacie jako recepcjonista w jej ośrodku wypoczynkowym. Zazwyczaj przypadały mi nocki, na których niewiele się działo, za wyjątkiem pięknych wschodów słońca o 5 rano.

Żebyście nie pomyśleli, że człowiek samą pracą żyje – w maju trafił mi się parodniowy wyjazd do Poznania. Aby moje wakacje nie ograniczały się do samego siedzenia przed komputerem postanowiłem kupić rower. Oto moje osiągi. Wiem, że są lepsi, ale jak na to, że ostatnim razem rowerem jeździłem kilkanaście lat temu to sądzę, że jest nieźle. Dodatkowo niezłym wynikiem są sierpniowe rolki – 63 km w 4 dni jeżdżąc po osiedlu.

Nie zabrakło czasu na rozrywkę – miałem przyjemność obejrzeć koncert Katarzyny Żak „Bardzo śmieszne piosenki”. Tyle energii na scenie nie widziałem już dawno! Występ bogaty w różnorodność zarówno muzyczną jak i wizualną – stroje zmieniane co chwile, a na scenie pojawiały się przeróżne dodatki – od mopa, poprzez odkurzacz i cygańskie stroje, a kończąc na opasce z pomarańczą z sopockiego sklepu Tiger.

Dalsze plany? Pewnie większość mojego czasu pochłonie praca, ale mam nadzieję znaleźć chwile na drobne przyjemności.

Wypowiedz się!

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply