Niedzielna przygoda

21 października 2014

laweta

Poza wypadem na kasztany, których nie znalazłem to nie koniec moich niedzielnych przygód. Bardzo nie chciało mi się jechać na uczelnię. Jednak w związku z tym, że kolega miał moją legitymację szkolną – musiałem ją od niego odebrać, więc tym samym musiałem pojechać na uczelnie. A wiedziałem by tego nie robić. Na ostatniej prostej nagle pod lewą nogą poczułem coś dziwnego. Okazało się, że w moim niezawodnym aucie pękła linka sprzęgła. Oczywiście tego nie wiedziałem wcześniej i moją jedyną myślą było to, że złamałem sprzęgło. Na całe szczęście na miejsce szybko dotarli moi rodzice – niestety taksówką, ponieważ pech chciał, że i ich auto tego dnia padło – i zdiagnozowali problem. Wezwaliśmy pomoc drogową, która odholowała moje auto do serwisu.

Dzięki tej przygodzie po raz pierwszy w życiu jechałem lawetą. Co prawda nie był to traktor, który marzy mi się od dziecka, ale i tak zabawa przednia! Zwłaszcza, że kierowca lawety jechał z moim autem na tyle 120 km/h obwodnicą… Wtulony w drzwi ze strachem w oczach spoglądałem tylko tylko w lusterko, czy aby na pewno moje auto jeszcze się trzyma. Na całe szczęście podróż ta nie trwała zbyt długo 😛 oczywiście dzięki prędkości jaką narzucił kierowca 😛 Bawiłem się świetnie, jednak wolałbym tego nie powtarzać, a już na pewno nie z moim autem.

Wypowiedz się!

You Might Also Like