Ostatni dzień w Poznaniu

31 marca 2015

SONY DSC

To już chyba jakaś tradycja, że w Poznaniu na pociąg biegnę na złamanie karku. Ale zacznijmy od początku. Dzień rozpoczął się od wypasionego śniadania, które zrobiły moje przyjaciółki. Stół tak pięknie nakryty, że zdjęcie oczywiście trafiło na Instagrama i Facebook i podbiło serca wszystkich innych znajomych. TAAAAAAK! ZAZDROŚĆCIE! Jest czego, ponieważ było pyszne!

Godnie #dzendrus #friends #breakfast #sniadanie #posilek #food #instafood #home #awsome #poznan #poznań #instatravel #travel #podroze #trip #jedzenie #colorful #wielkopolskie #banan #banana #bananaboy #bananalife #bananastyle

Po dłuższym ogarnięciu się wyruszyliśmy na spacer na Rynek. Zahaczyliśmy o bazar wielkanocny, wystawę 150 koziołków, wystawionych przez różne firmy poznańskie. Nie obeszło się bez wizyty w Starbucks na niezbyt smacznym Macchiato z syropem klonowym (chyba jednak ten smak Kanady nie jest moim smakiem), a następnie wizytą na Sushi, na które czekaliśmy… ponad godzinę! Końcem końców otrzymaliśmy niepełne zamówienie. Głównie z tego powodu nie udało mi się spokojnie dotrzeć na pociąg. Na całe szczęście, gdy człowiek jest w potrzebie pojawia się Ini i ratuje sytuację! Dzięki jej pomocy udało się zdążyć na pociąg, a Sushi zjeść na korytarzu by nie zasmradzać przedziału (choć sądząc po zapachach dobiegających od pana spod okna chyba bardziej by się nie dało – woda na prawdę nie jest droga…).

Wypowiedz się!

You Might Also Like